Moje małe fusion tureckiej pide i gruzińskiego chaczapuri 😋
Obie potrawy są do siebie podobne, mają prawie taki sam kształt i podobne ciasto jednak różnią się dodatkami – chaczapuri jest delikatniejsze z farszem składającym się głównie z sera i jajka. Pide z kolei jest często mięsne, z dodatkiem pomidorów, papryki i warzyw. Z racji tego, że nie jem mięsa, używam wędzonego tofu.
Dla mnie połączenie tych dwóch dań jest idealne 😉
Składniki na farsz:
– pół średniej cebuli
– pół kostki wędzonego tofu
– ok 10 średnich pieczarek
– pół puszki pomidorów (najlepsze moim zdaniem są pelati)
– kilka pokrojonych w plastry oliwek (czarne lubb zielone)
– przyprawy: sól, pieprz, chili (ja lubię chipotle) papryka wędzona, czosnek, kmin rzymski, oregano i bazylia
– odrobina startego sera (ja najbardziej lubię tutaj parmezan lub cheddar)
Na początek smażymy pokrojoną drobno cebulę, dodajemy drobno pokrojone pieczarki i kruszyn na drobne kawałki tofu, które po usmażeniu przypomina smażone mięso mielone. Dodajemy pomidory i całość doprawiamy dość mocno papryką wędzoną, chili i resztą przypraw. Przyprawy zawsze daję 'na oko’, ale można założyć, że dajemy wszystkich przypraw po łyżeczce, z wyjątkiem chili – tu dajemy ile kto lubi. Posolić najlepiej na koniec.
Przepis na ciasto (wychodzą z niego 3-4 porcje):
– 300g mąki (najlepsza będzie typu 00, jak na pizzę, jednak mi dobrze sprawdza się mąka wrocławska)
– 75ml wody
– 75ml mleka
– opakowanie suszonych drożdży (7g) lub 15g świeżych
– małą łyżeczka cukru
– pół łyżeczki soli
– 2 łyżki oliwy z oliwek
Jeśli używamy świeżych drożdży, musimy przygotować rozczyn – podgrzewamy razem mleko i wodę (ok. 35-40 stopni – ważne, żeby woda nie była zbyt ciepła), rozpuszczamy cukier i dodajemy pokruszone drożdże o mieszamy dokładnie. Odstawiamy rozczyn na ok 15 minut a następnie dodajemy mąkę, sól i oliwę. Wyrabiamy ciasto aż będzie gładkie i elastyczne, w razie potrzeby dodajemy mąki lub wody. Przygotowane ciasto odstawiamy do miski, przykrywamy folią spożywczą i zostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 60.minut. Następnie wyrabiamy jeszcze chwilę, dzielimy na 3-4 równe kawałki, odkładamy je na deskę lub blachę i przykrywamy jeszcze na 15 minut. Każdy kawałek rozwałkowujemy na okrągłe placki o grubości 3-5mm.
Na środek ciasta sypiemy trochę startego sera, kładziemy na to farsz i dodajemy na wierzch ser i oliwki.
Boki ciasta zawijamy do środka a końcówki łączymy ze sobą i skręcamy ze sobą, tak aby uzyskać kształt łódeczek.
Pieczemy całość w piekarniku w temp. 250 stopni z termoobiegiem, a gdy ciasto zacznie się lekko zarumieniać ostrożnie wbijamy jajko na środek każdego placka i posypujemy odrobiną soli.
Pieczemy aż białko się zetnie, wyciągamy z piekarnika i posypujemy świeżą bazylią.
Gotowe łódeczki kroimy w poprzek na paski szerokości ok. 5cm i jemy rękoma – żółtko powinno nam się ładnie rozlać i każdy kawałem moczymy sobie w tym żółtku 😉
To danie dość często pojawia się w moim menu, min. 2 razy w miesiącu a znika w mgnieniu oka 😋
Polecam 😉